Rynek pszenicy w 2025 roku był zmienny, ale dało się w nim zobaczyć wyraźny kierunek. Początek roku trzymał się jeszcze w okolicach 91-92 zł za dt w skupie, a końcówka schodziła do około 74 zł za dt, więc o wyniku sprzedaży decydowały nie tylko same notowania, lecz także jakość ziarna, moment zbytu i lokalna nadpodaż. W tym tekście rozkładam temat na praktyczne liczby, różnice między skupem a targowiskiem oraz czynniki, które naprawdę przesuwały rynek.
Najważniejsze liczby z rynku pszenicy w 2025 roku
- Styczeń: skup pszenicy kosztował 91,52 zł za dt, a grudzień zakończył rok na 73,79 zł za dt.
- Najmocniejsze osłabienie: przyszło po żniwach, gdy w lipcu cena spadła do 83,80 zł za dt, a w sierpniu do 77,49 zł za dt.
- Targowiska: pokazywały wyższe poziomy niż skup, ale to inny rynek i inna logika wyceny.
- Presja na ceny: wynikała z podaży po żniwach, słabszego eksportu i dużej globalnej podaży ziarna.
- Decyzja o sprzedaży: powinna uwzględniać parametry partii, koszty przechowania i realną różnicę między ziarnem konsumpcyjnym a paszowym.
Jak czytać notowania pszenicy, żeby nie pomylić rynku i kanału sprzedaży
Najpierw rozdzielam trzy rzeczy: cenę skupu, cenę targowiskową i jakość partii. GUS podaje ceny bez VAT, a 1 dt to 100 kg, więc wszystkie stawki w tym tekście odnoszą się do tej samej jednostki. To ważne, bo różnica między ziarnem konsumpcyjnym a paszowym potrafi być większa niż różnica między dwoma sąsiednimi punktami skupu.| Pojęcie | Co oznacza w praktyce | Na co uważać |
|---|---|---|
| Skup | Stawka, którą realnie dostajesz w punkcie odbioru lub w relacji z odbiorcą hurtowym | To najbliższy rzeczywistej sprzedaży punkt odniesienia, ale nie zawsze najwyższy |
| Targowisko | Cena orientacyjna na rynku lokalnym | Nie jest prostym przeliczeniem oferty skupu i nie uwzględnia wszystkich kosztów sprzedaży |
| Pszenica konsumpcyjna | Ziarno o lepszych parametrach jakościowych | Liczą się m.in. białko, wilgotność, liczba opadania i czystość partii |
| Pszenica paszowa | Ziarno niższej klasy lub po słabszej ocenie jakościowej | Zwykle sprzedaje się taniej, choć bywa łatwiejsza do zbytu w części regionów |
Jeżeli ktoś patrzy tylko na jedną liczbę, łatwo przegapi sedno: w styczniu i lutym targowiska pokazywały ponad 112 zł za dt, podczas gdy skup był bliżej 91 zł za dt. Taki rozjazd nie oznacza jednak, że rolnik automatycznie dostaje więcej za tonę - liczy się kanał sprzedaży, parametry partii i koszty dowozu. To właśnie ten podział najlepiej tłumaczy, dlaczego jedne oferty wyglądały atrakcyjnie na papierze, a inne nie dawały realnej premii. Z tego punktu najłatwiej przejść do samego przebiegu cen w czasie.
Jak zmieniały się notowania pszenicy w 2025 roku
Patrząc na dane GUS, rok zaczął się spokojnie, ale od lipca rynek wszedł w wyraźny trend spadkowy. W skupie pszenica kosztowała 91,52 zł za dt w styczniu, 88,98 zł za dt w czerwcu, 83,80 zł za dt w lipcu i 73,79 zł za dt w grudniu. To nie był jednorazowy zjazd, tylko stopniowe osuwanie się stawki po wejściu nowego ziarna na rynek.
| Miesiąc | Cena w skupie za dt | Co z tego wynikało |
|---|---|---|
| Styczeń | 91,52 zł | Rok zaczynał się jeszcze na relatywnie wysokim poziomie |
| Luty | 91,87 zł | Krótki ruch w górę, bez trwałej zmiany trendu |
| Marzec | 90,27 zł | Lekkie cofnięcie po zimowym odbiciu |
| Kwiecień | 90,72 zł | Rynek trzymał się blisko 90 zł za dt |
| Maj | 89,76 zł | Powolne osłabienie przed żniwami |
| Czerwiec | 88,98 zł | Presja zaczęła narastać wraz ze zbliżaniem się zbiorów |
| Lipiec | 83,80 zł | Pierwszy mocny spadek po wejściu ziarna z nowych zbiorów |
| Sierpień | 77,49 zł | Najmocniejszy zjazd w analizowanym przebiegu roku |
| Wrzesień | 77,90 zł | Rynek pozostał słaby mimo lekkiego odbicia miesiąc do miesiąca |
| Październik | 74,47 zł | Dalsze osuwanie się stawek |
| Listopad | 73,88 zł | Rynek kończył rok pod wyraźną presją |
| Grudzień | 73,79 zł | Rok zamknął się praktycznie bez odbicia |
Najbardziej wymowny jest odcinek od lutego do sierpnia: 91,87 zł za dt kontra 77,49 zł za dt, czyli spadek o około 15,6%. W praktyce to znaczy, że kto czekał tylko na „lepszy moment”, mógł obserwować, jak rynek co miesiąc zabiera część potencjalnej marży.
| Miesiąc | Skup | Targowisko | Różnica |
|---|---|---|---|
| Styczeń | 91,52 zł/dt | 112,83 zł/dt | 21,31 zł/dt |
| Sierpień | 77,49 zł/dt | 112,43 zł/dt | 34,94 zł/dt |
| Listopad | 73,88 zł/dt | 103,79 zł/dt | 29,91 zł/dt |
Na targowiskach ceny też schodziły, ale pozostawały wyraźnie wyższe niż w skupie. To dobry przykład, że sam poziom targowiskowy nie powinien być mylony z ofertą, jaką dostaje się w punkcie odbioru. Skąd więc wziął się taki układ? Najkrócej: z podaży, eksportu i jakości.
Co spychało ceny niżej mimo solidnych zbiorów
Patrzę na 2025 rok jak na rynek, który dostał kilka jednoczesnych sygnałów osłabiających. Z jednej strony nowa podaż po żniwach naturalnie naciskała na skupy, z drugiej strony nie było mocnego oddechu ze strony eksportu. Dane KOWR pokazują, że eksport zbóż z Polski w okresie lipiec 2024-marzec 2025 wyniósł 6,4 mln ton i był o 34% niższy niż rok wcześniej. To nie był obraz rynku, który sam z siebie pchał ceny w górę.
Podaż po żniwach
W lipcu i sierpniu rynek zwykle przechodzi przez klasyczną fazę zwiększonej podaży. Ziarno trafia do obrotu szybciej, niż kupujący są gotowi je wchłonąć, więc stawki w skupie reagują najpierw spadkiem, a dopiero później stabilizacją. W 2025 roku dokładnie to było widać: lipiec przyniósł 83,80 zł za dt, a sierpień już 77,49 zł za dt. To tempo spadku jest ważniejsze niż pojedyncza wartość, bo pokazuje, jak rynek „wyceniał” nadwyżkę.
Słabszy eksport nie odciążał rynku
Jeżeli ziarno nie wyjeżdża szybko za granicę, nadwyżka zostaje w kraju i szybciej trafia pod presję lokalnych skupów. W okresie styczeń-październik 2025 eksport pszenicy sięgnął 3,003 mln ton, ale sam wolumen nie wystarczył, by zbudować trwałe wsparcie dla cen. W takich warunkach kupujący mają większą przewagę negocjacyjną, a rolnik widzi, że oferta nie rusza mimo mniejszej podaży z jednego regionu. To jeden z powodów, dla których lokalne stawki tak mocno zależą od logistyki i od tego, czy eksport działa płynnie.
Globalna podaż ograniczała odbicie
Jeśli światowe zbiory są wysokie, rynek terminowy nie daje łatwo miejsca do trwałej zwyżki. W 2025 roku prognozy dla rynku zbóż były po prostu ciężkie, a to oznaczało, że także w Polsce trudno było liczyć na mocne odbicie bez wyraźnego impulsu zewnętrznego. Ja czytam to tak: nawet przy dobrym zbycie lokalnym trudno wygrać z globalnym nadmiarem, jeśli największe regiony produkcyjne dalej dokładają ziarno do rynku.
Przeczytaj również: Dziury w trawniku? Napraw je raz na zawsze!
Jakość ziarna przesądzała o premii
Tu zaczyna się fragment, który często jest lekceważony. W praktyce lepsza cena nie zależy wyłącznie od tego, że zboże jest „pszenicą”, ale od tego, czy spełnia parametry konsumpcyjne. Wilgotność, białko, liczba opadania, zanieczyszczenia i jednolitość partii potrafią przesunąć ofertę o kilka, a czasem kilkanaście złotych na dt. Im słabsza jakość, tym szybciej ziarno wpada do segmentu paszowego i tym trudniej o premię. To właśnie dlatego pogoda w czasie zbiorów i sposób suszenia bywają dla portfela ważniejsze niż sama średnia cena z ekranu.
Gdy złożymy te elementy razem, odpowiedź staje się dość prosta: rynek nie dawał mocnego powodu do długiego czekania na odbicie. To z kolei prowadzi wprost do pytania, jak sprzedawać, żeby nie oddać marży za darmo.
Jak sprzedać ziarno, żeby nie oddać całej marży w pośpiechu
Ja nie czekałbym na „idealne odbicie” bez policzenia kosztów. Najczęściej wygrywa nie ten, kto trafi w szczyt, tylko ten, kto nie odda na starcie premii za wilgotność, zanieczyszczenia, transport i magazynowanie. Przy pszenicy takie detale mają większe znaczenie, niż wygląda to w ogłoszeniach o skupie.
- Porównuj oferty na tej samej klasie jakości, a nie tylko na tej samej nazwie zboża.
- Liczymy cenę netto za dt po odjęciu transportu, suszenia i ewentualnych potrąceń.
- Sprzedawaj partiami, jeśli nie masz pewności co do kierunku rynku.
- Oddziel ziarno konsumpcyjne od paszowego już na etapie magazynowania.
- Ustal sobie cenę minimalną i termin graniczny, żeby decyzja nie była emocjonalna.
W dobrze prowadzonym magazynie liczy się nie tylko cena, ale też ograniczenie strat. Każdy dodatkowy tydzień przechowania ma sens tylko wtedy, gdy potencjalny wzrost stawki przewyższa koszty energii, suszenia, psucia się jakości i finansowania zapasu. To podejście jest bardziej rozsądne niż liczenie na szczęście, a przy okazji zwykle lepiej broni wynik gospodarstwa. Zostaje jeszcze jeden praktyczny element: jakie sygnały obserwować, jeśli rynek znowu zacznie się ruszać.
Na co patrzeć w 2026 roku, żeby nie zgadywać kolejnego ruchu
Jeśli mam ocenić szanse na poprawę w kolejnym sezonie, patrzę na kilka wskaźników, które zwykle mówią więcej niż pojedyncza oferta z lokalnego skupu. Najbardziej przydatne są:
- tempo eksportu i obciążenie portów, bo to najszybciej pokazuje, czy nadwyżka naprawdę znika z rynku,
- notowania giełdy terminowej, czyli sygnał, czy rynek oczekuje stabilizacji, czy dalszej presji,
- różnica między ceną pszenicy konsumpcyjnej a paszowej w Twojej partii, bo to ona decyduje o realnej premii,
- koszt przechowania na miesiąc, bo bez tego łatwo przecenić wartość czekania,
- jakość nowego zbioru, zwłaszcza wilgotność i parametry technologiczne, które przesuwają ziarno między segmentami rynku.
Ja traktuję te sygnały jak prosty filtr. Jeśli eksport przyspiesza, rynek terminowy się wzmacnia, a w magazynie trzymasz ziarno dobrej jakości, szansa na sensowną premię rośnie. Jeśli jednak globalna podaż jest wysoka, a lokalny skup nie ma problemu z odbiorem, rozsądniej jest sprzedać wtedy, kiedy marża jeszcze istnieje, a nie wtedy, gdy rynek dopiero ją zjada. Tak właśnie czytam ceny pszenicy w 2025 roku i podobnie oceniałbym kolejne sezony.
